SYLWIA + JAREK - LET'S TAKE IT SLOW

Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady! <3 Tak mówią. I mają zupełną rację…

To był mój pierwszy raz w życiu w Bieszczadach i przepadłam… ale zacznę od początku…

Sylwię i Jarka poznałam mailowo, znaleźli mnie w otchłani internetu i koniec kropka, to było przeznaczenie, dawno już zapisane w gwiazdach <3 Zaprosili mnie na swój wymarzony dzień w Bieszczady, do uroczego miejsca Dolistowie, gdzie czas nie gra roli, świat zostaje za plecami, a Ty po prostu leżysz w hamaku i patrzysz w niebo, zastanawiając się którą ścieżkę dziś wybrać, popijając nieśpieszną kawę i czytając ulubioną książkę bądź ewentualnie brodząc w Sanie. Ale za moment tu wrócimy…

Aby się tam dostać mam do wyboru podróż samochodem wynoszącą ponad 800 km i jakieś kilkanaście godzin drogi lub podróż samolotem ze Szczecina, przez Warszawę do Rzeszowa, która trwa około 4h (wliczając w to podróż autem do Szczecina i z Rzeszowa w Bieszczady). Oczywiście, wybrałam tę drugą opcję :) Moja przygoda rozpoczęła się od zagubionego bagażu w Warszawie, więc do Rzeszowa doleciałam tylko z moim plecakiem i aparatem :D Zanim dotarłam na miejsce miałam przystanek w sklepie po szczoteczkę do zębów i krótkie spodenki, bo upał w pełni a ja w długich jeansach :D Hej przygodo! Zaczynasz się obłędnie! :D

Nasze spotkanie z Sylwią i Jarkiem zaczęło się od spaceru po Bieszczadzkich górkach, poznaliśmy się podziwiając panoramę gór, tracąc oddech, pijąc hektolitry wody w upale, obserwując jastrzębie i leżąc w trawie. Marzyłam wtedy o letnim deszczu i żeby ta chwila się nie skończyła <3 Deszcz przyszedł. Następnego dnia, podczas biesiady w ogrodzie. Ale to nie miało żadnego znaczenia, było najpiękniej, pachniało rosnącą trawą, krople na stawie były przepiękną melodią, a widok niesamowitych chmur schodzących po górach w zupełności zastąpił gwieździste niebo, które tego dnia schowało się za puchem.

Ile ja się nawzruszałam, ile łez szczęścia płynęło tego dnia po moich policzkach, nie zliczę. Ten dzień był nierealny, bo przecież ile można się śmiać do rozpuku!? Policzki nie dawały rady, mięśnie na brzuchu mówiły dość, a my do ostatnich chwil w szczęściu i radości. Ten dzień pokazał mi tak wiele, że miłość jest bezgraniczna, pełna ciepła, że najbliższa rodzina i przyjaciele, kawałek dachu nad głową, ulubiona muzyka i szum deszczu to klucz do wszystkiego. Nic więcej nie trzeba.

Ta moja 4 dniowa przygoda nie byłaby możliwa gdyby nie Magdalena Kuzar (i jej mama, kury i koty <3 ), promyk słońca, niesamowita kobieta, fotografka, wulkan energii, miłości i uśmiechu, która przyjęła mnie pod swój dach, dała łóżko, nakarmiła, zabrała na spacer, gdzie ponoć niedźwiedzie są (i chyba nawet słyszałyśmy jednego… :D ). Bieszczady są piękne, ale jeszcze piękniejsi są ludzie, którzy tam są. Dziękuję Kuzarku za ten piękny czas, bez Ciebie ani rusz <3

Wracając z tej magii (która do dziś wydaje mi się jakimiś czarami…) spędziłam w podróży, na lotniskach, w samolotach, w aucie, ponad 15h :D opóźniony samolot (kiedy po nas lądował zderzył się z ptakiem…) sprawił, że uciekł mi ten w Warszawie i musiałam czekać na kolejny kilka godzin. Ale spożytkowałam ten czas najlepiej jak mogłam, odpoczywałam, medytowałam, robiłam jogę. Lotnisko to fascynujące miejsce :)

Najważniejsze jest to, że marzę, aby tam wrócić, uściskać Kuzara i wziąć głęboki oddech.

Dziękuję Sylwio i Jarku za naszą wspaniałą przygodę, dziękuję, że mogłam dla Was łapać chwile, patrzeć na Waszą miłość, poznać Waszych najbliższych i tańcować z Wami pod gołym niebem <3 Dziękuję <3

P.s. Pewnie się zastanawiacie, co z tym bagażem… Całe szczęście kurier dowiózł mi go na następny dzień, pod same drzwi, miałam się w co ubrać na ślub, nie musiałam pożyczać ciuchów :D Ale tip na przyszłość w głowie się zapisał - zawsze miej w podręcznym szczoteczkę do zębów i bieliznę, nigdy nie wiesz kiedy będziesz ich potrzebować najmocniej :D

-> Kliknij play poniżej <-

 

Miejsce: Dolistowie

Sukienka: Sylwia Kopczynska z atelier MayBee

Pudełko na obrączki: MerryMeet.Me


 

A tutaj nasze spotkanie przed ślubem <3

 
 

A tutaj kilka zdjęć z pobytu u Magdy <3